Serwis prasowy

Z naszego fb: ,,Nie tylko koronawirus

Choć naszym priorytetem nadal są działania prewencyjne związane z walką z epidemią wirusa COVID-19, to nasze weekendowe interwencje pokazują, że i w innych obszarach wiele się dzieje.

,,Za Kopcem Kościuszki w Lasku Wolskim znajduje się dwóch mężczyzn z dwoma chartami i jednym dużym psem. Przed chwilą zaatakowały sarnę, która leży bez ruchu. Czekam na miejscu, choć mężczyźni oddalili się w nieznanym kierunku. Mam ich zdjęcia, może to pomoże” - tak brzmiała treść zgłoszenia, które wczoraj wieczorem przyjął nasz dyżurny.

W okolicy Sowińca na strażników czekali świadkowie zdarzenia. Obok nich leżał zakrwawiony, pogryziony koziołek. Z ich relacji wynikało, że charty biegały bez smyczy i to one dotkliwie pogryzły zwierzę.

Funkcjonariusze wezwali na miejsce specjalistów zajmujących się dzikimi zwierzętami, ale jak się okazało, na pomoc było już za późno. Obrażenia były zbyt rozległe i rogacz został uśpiony.

Wezwani na miejsce policjanci przejęli dalsze czynności w tej sprawie.

Apelujemy - pilnuj swojego czworonoga‼️

Przypominamy, że osoby wyprowadzające psy na spacer zobowiązane są do trzymania ich na smyczy, a psy rasy agresywnej, w nałożonym kagańcu.

Zwolnienie zwierzęcia ze smyczy jest dozwolone w miejscach mało uczęszczanych i pod warunkiem, że opiekun ma możliwość sprawowania pełnej i bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem tj. zapewniając właściwą reakcję psa na komendę opiekuna.

Dyżurny odebrał zgłoszenie od zaniepokojonego mieszkańca o staruszce błąkającej się bez celu po mieście. Miała spacerować chodnikiem przy ulicy Szlak bez butów, jedynie w samym szlafroku.

Z pomocą czekającego na miejscu mężczyzny strażnicy szybko zlokalizowali starszą panią. Zaopiekowali się nią, okryli ją kocem termicznym i wezwali pogotowie ratunkowe. Mimo, iż kontakt z kobietą był mocno utrudniony, udało się ustalić jej miejsce zamieszkania.

Poinformowany o wszystkim jej mąż pojawił się na miejscu po kilkunastu minutach. Był zdenerwowany, ale szczęśliwy. Stwierdził, iż żona wyszła z mieszkania, a on nie był w stanie jej odnaleźć. Podziękował strażnikom za pomoc, zabrał żonę do samochodu i odjechał.

W tym miejscu pragniemy również podziękować panu Pawłowi. To on zwrócił uwagę na staruszkę, nie poszedł dalej, tylko zadzwonił na numer 986. Do przyjazdu patrolu pilnował, by nie stracić jej z oczu. Dziękujemy!

Przy ul. Polonijnej około 10 osób urządziło sobie imprezę, bawią się i krzyczą,

na terenie boiska sportowego przy Modrzewiowej przebywa grupy młodzieży,

na tyłach ZSZ im.T. Sendzimira za parkingiem bawi się grupa 6 młodych osób,

na ul. Bujaka, na placu zabaw siedzą obok siebie 4 osoby

– zgłoszenia o takiej treści przyjmowali dyżurni straży miejskiej przez cały ostatni weekend (po każdym zgłoszeniu na miejsce wysyłany był patrol).

Cóż, pogoda dopisywała, stąd pewnie pokusa spędzenia czasu na świeżym powietrzu była duża, zbyt duża... Dlatego strażnicy reagowali nie tylko na zgłoszenia. Popularne miejsca rekreacyjne krakowian kontrolowały na bieżąco patrole piesze i zmotoryzowane.
Działania będą kontynuowane!

Dzięki operatorowi monitoringu strażnicy miejscy ujęli zwyrodnialca, który w bestialski sposób znęcał się nad nad gołębiem, doprowadzając ostatecznie do jego śmierci. W związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa wezwano na miejsce policję, która przejęła dalsze czynności w tej bulwersującej sprawie.

Koronawirus - działania straży miejskiej

W związku z zagrożeniem występowania koronawirusa SARS-Cov-2 strażnicy miejscy będą od dziś zwracać szczególną uwagę na duże skupiska ludzi  – zwłaszcza młodzieży szkolnej, gromadzącej się w miejskiej przestrzeni (ulice, chodniki, place, parki, itp.).

Przyzwyczajeni jesteśmy, że kontrolując krakowskie paleniska odwiedzamy domy, altany kamienice ale nie … jurty. Dzisiaj mieszkaniec zgłosił dyżurnemu zadymienie w rejonie al. 29 listopada. Jakież było zdziwienie strażników, gdy przy ul. Nad Strugą zobaczyli… mongolski namiot, a w nim buchający ogniem piecyk typu ,,koza”.
Dalszy ciąg interwencji przebiegał już zupełnie standardowo, okazało się bowiem, że w piecyku spalane jest drewno, a obsługujący go Polak doskonale zna przepisy uchwały antysmogowej, tylko o nich zapomniał. Przypomniał mu o nich dopiero 300-złotowy mandat.

Dyżurny skierował patrol do ściągnięcia blokady, założonej na koło nieprawidłowo zaparkowanego samochodu. Na miejscu czekała już kierująca, która przyznała się, że stanęła na zakazie, ponieważ stąd ma blisko do domu. Strażnicy nałożyli na nią mandat karny w wysokości 100 zł. Przy okazji wyszło na jaw, że ten samochód już sześciokrotnie stał na zakazie zatrzymywania się od początku tego roku, a jego właściciel dotąd nie zareagował na kierowane do niego wezwania.  

Strażnicy zapytali kobietę, czy wie, kto wcześniej zostawiał auto w miejscu niedozwolonym. Ku ich zdziwieniu pani odpowiedziała, że to ona. W związku z tym strażnicy nałożyli na nią kolejne 6 mandatów karnych na łączną kwotę 600 zł.

Ważne
986
bezpłatny
numer interwencyjny
Warto zobaczyć
POLECAMY